Wyrok Sądu Najwyższego z 27 listopada 2019 r. II CSK 483/18 w sprawie kredytu z elementem walutowym. kredyt Denominowany. Artyleria dla kredytobiorców.

Wyrok Sądu Najwyższego z 27 listopada 2019 r. II CSK 483/18 w sprawie kredytu z elementem walutowym. kredyt Denominowany. Artyleria dla kredytobiorców.

1. Początek, czyli co się stało
1. 27 listopada 2019 r., II CSK 483/18 Sąd Najwyższy ["SN"] wydał wyrok w sprawie kredytu denominowanego w walucie obcej - CHF. Treść rozstrzygnięcia (sentencja) polega na uchyleniu niekorzystnego dla kredytobiorcy-konsumenta orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Skarga kasacyjna powoda-kredytobiorcy została uwzględniona, co oznacza, że SN podzielił (w znacznej części, zatem nie wszystkie) zarzuty postawione orzeczeniu sądu odwoławczego.

2. Na stronach Sądu Najwyższego opublikowane zostało uzasadnienie tego arcyciekawego rozstrzygnięcia, możecie zapoznać się z nim tu. Zawiera wiele ważnych dla kredytobiorców tez/argumentów, możliwych, a nawet koniecznych do wykorzystania w prowadzonych postępowaniach. Komentowane orzeczenie zasługuje jednak na pewną dozę krytyki.

3. Co ważne i wymaga zaznaczenia już na wstępie: orzeczenie zostało wydane przez sędziów "starego zaciągu", którzy rozpoczęli służbę w SN na długo przed obecnie istniejącą sytuacją i szeroko odwołują się do wyroków z 4 kwietnia 2019 r., III CSK 159/17 oraz z 9 maja 2019 r. I CSK 242/18, wydanych przez sędziów powołanych już w ramach aktualnie obowiązującej procedury nominacyjnej, a których rozstrzygnięcia - zdarzało się - starano się zakwestionować/deprecjonować poprzez odwołanie do wad procedury konkursowej (nominacyjnej). 
4. Omawiany wyrok wpisuje się też częściowo w ocenę wyrażoną w rozstrzygnięciu z 29 października 2019 r., IV CSK 309/18. Moim zdaniem jest nawet korzystniejszy niż orzeczenie październikowe, o czym niżej.
2. Clou stanowiska Sądu Najwyższego - tezy uzasadnienia wyroku z 27 listopada 2019 r., II CSK 483/18, wraz z komentarzem
2.1. Kredyt denominowany nie jest kredytem walutowym, pozostaje konstrukcyjnie zbieżny z indeksowanym
5. Mamy do czynienia z kredytem denominowanym. Na początku umowy znajduje się pewna kwota wprost podana w CHF. Wypłata kredytu następuje w złotych, przy zastosowaniu przelicznika - kursu kupna z tabeli banku. Sąd Najwyższy zrównuje ponownie - jak w wyroku z 29 października 2019 r., IV CSK 309/18 - kredyty denominowane z indeksowanymi; SN podkreśla, że funkcjonalnie oba te produkty nie różniły się, ani kredyt indeksowany, ani kredyt denominowany nie stanowiły kredytów walutowych. Sąd Najwyższy znaczną wagę nadaje uruchomieniu kredytu w złotych oraz spłacie zobowiązania następującej również w złotych. W żadnym wypadku celem umowy nie był transfer środków w walucie obcej. Sąd Najwyższy sygnalizuje, że posłużenie się CHF w umowie oznaczało jedynie zastosowanie innego niż pieniądz miernika wartości.

2.2. Umowa kredytu z elementem walutowym nie naruszała zakazu wyrażania zobowiązań w walucie obcej
6. Sąd Najwyższy zwraca uwagę, że umowa kredytu denominowanego zawarta w 2008 r. nie naruszała zakazu wyrażania zobowiązań pieniężnych w walucie obcej. Nie sposób jej zatem uznać za nieważną z tej przyczyny. Sąd Najwyższy stwierdza, że strony umowy kredytu mogły uzależnić wielkość swoich świadczeń od innego miernika wartości, odchodząc w ten sposób od zasady nominalizmu.

2.3. Charakter klauzul przeliczeniowych
7. W omawianym orzeczeniu pada stwierdzenie, że w orzecznictwie Sądu Najwyższego zdecydowanie dominuje stanowisko, że klauzula denominacyjna (a zapewne także indeksacyjna) spełnia rolę jedynie dodatkowego mechanizmu przeliczeniowego, nie współokreśla ona składnika głównego umowy kredytowej, choć zaznacza się nieśmiało kierunek przeciwny. Sąd Najwyższy odwołuje się nie tylko do spraw III CSK 159/17 i I CSK 242/18, ale także do orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ["TSUE"] w sprawach z 14 marca 2019 r., C-118/17 oraz z 3 października 2019 r., C-260/18.

8. Sąd Najwyższy nie zajmuje jednoznacznego stanowiska w tym zakresie. Po raz kolejny "umywa ręce" (choć chyba tylko częściowo, o czym niżej), orzekając, że ocena charakteru warunku walutowego nie ma znaczenia, bowiem jeżeli nawet uznamy go za element świadczenia głównego stron, to został sformułowany niejednoznacznie.

9. Podkreśla też, że w orzecznictwie nie budzi wątpliwości, że dopuszczalne było zaciągnięcie zobowiązania w walucie obcej z jednoczesnym rozliczeniem (wypłata i spłata) w walucie krajowej. Sąd Najwyższy wskazuje, że stosownie do woli stron waluta kredytu i waluta wypłaty/spłaty nie muszą być tożsame. W tym zakresie orzeczenie zasługuje na największą krytykę - uzasadnienie jest wewnętrznie sprzeczne.

10. Oczywistym jest, że można umówić się w taki sposób, że strony określają zobowiązanie w walucie obcej, a jego realizacja następuje w walucie krajowej. Natomiast to "umówienie się" w żadnym zakresie nie następowało w umowach kredytów indeksowanych czy denominowanych. Zauważa to także Sąd Najwyższym w komentowanym orzeczeniu, dwa akapity wcześniej (str. 9 u dołu). Rozróżnienie na walutę kredytu i walutę wypłaty/spłaty może mieć znaczenie jedynie w modelu, w którym strony rzeczywiście nawiązują relację zbudowaną na walucie obcej, zaś rozliczenia mają charakter wtórny, techniczny. Taki model nie występuje przy kredytach z elementem walutowym.

11. Nie może ujść uwadze, że kredytobiorcy nie zaciągali zobowiązania w walucie obcej, zatem nie można sprowadzać kwestii przeliczeń do waluty kredytu i waluty rozliczenia, bowiem w istocie przedmiotem zainteresowania i realizacji umowy był złoty. Koreluje to z wnioskiem kredytowym, akceptacją wniosku kredytowego przez bank i wartością wypłaconą w złotych i spłacaną w złotych. Trudno moim zdaniem w tym zakresie wskazywać, że walutą kredytu była kwota w CHF, skoro nawet konkretna wartość wskazana w umowie powinna zostać uznana za nietransparentną. Zupełnie rozmija się z tym, o co wnioskował kredytobiorca/czego oczekiwał, na co godził się bank i co ostatecznie otrzymywał kredytobiorca.

12. Trafnie Sąd Najwyższy identyfikuje rażące naruszenie praw i obowiązków jako nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków wynikających z umowy na niekorzyść konsumenta: niekorzystnym ukształtowaniem jego sytuacji ekonomicznej oraz nierzetelnym traktowaniem. Odwołuje się w tym zakresie wprost do przepisów dyrektywy 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, prawidłowo wykładając art. 385[1] § 1 k.c. (nota bene błędnie transponowany do polskiej ustawy).

13. Sąd Najwyższy kategorycznie wypowiada się, odwołując do dotychczasowego orzecznictwa, że: "mechanizm ustalania kursów waluty, który pozostawia bankowi swobodę, jest w sposób oczywisty sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interesy konsumenta, a klauzula która nie zawiera jednoznacznej treści, a przez to pozwala na pełną swobodę decyzyjną banku jest klauzulą niedozwoloną w rozumieniu art. 385[1] § 1 k.c.". W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreśla, że dobre obyczaje narusza uzależnienie warunków waloryzacji wyłącznie od decyzji banku, silniejszej strony umowy. Odwołanie do kursów zawartych w tabelach oznacza naruszenie równorzędności stron przez nierównomierne rozłożenie uprawnień i obowiązków pomiędzy kontrahentami, a samo uprawnienie banku do ustalania kursów nie doznaje żadnych ograniczeń; nie sposób zatem obronić kwestionowanych postanowień.

14. Warto z tej oceny korzystać.

2.4. Obowiązek informacyjny banku względem klienta. Podpisywane oświadczenia
15. Sąd Najwyższy odnosi się również do zakresu obowiązków informacyjnych banku na ocenę umowy i jej poszczególnych postanowień, co należy docenić, ale też w pewnym zakresie skrytykować (zob. pkt 2.7. niżej).

16. W uzasadnieniu sędziowie zwrócili uwagę na "swoistą nierówność informacyjną stron". Wyrazili negatywną ocenę rozwiązania, polegającego na tym, że konsument dowiaduje się o poziomie spłacanego zadłużenia ratalnego z chwilą podjęcia odpowiedniej sumy z jego rachunku.

17. Sąd Najwyższy potwierdził swoje wcześniejsze stanowisko (ze sprawy IV CSK 309/18), że bez znaczenia dla oceny kwestionowanych klauzul pozostaje:

1) zamieszczenia we wzorcu umowy lub dokumentach z nim związanych informacji, że ryzyko związane ze zmianą kursu waluty ponosi kredytobiorca;

2) odebranie oświadczenia, że kredytobiorca został poinformowany o ponoszeniu ryzyka wynikającego ze zmiany kursu waluty, przyjął do wiadomości i akceptuje to ryzyko.

18. Sąd Najwyższy podkreśla, że bank powinien dochować szczególnej staranności w zakresie realizacji obowiązku informacyjnego. Kredytodawca zobligowany był wyraźnie wskazać zagrożenia związane z takim produktem, tak by konsument posiadał: "pełne rozeznanie konsekwencji ekonomicznych zawieranej umowy". Sąd Najwyższy zaznacza, że bank wystawiał kredytobiorcę na nieograniczone ryzyko kursowe, a: "przedkontraktowy obowiązek informacyjny dotyczący ryzyka kursowego powinien zostać wykonany w sposób jednoznacznie i zrozumiale unaoczniający konsumentowi, że zaciągnięcie tego rodzaju kredytu jest bardzo ryzykowne, a efektem może być obowiązek zwrotu kwoty wielokrotnie wyższej od pożyczonej, mimo dokonywania regularnych spłat".

2.5. Model konsumenta
19. Sąd Najwyższy prezentuje też argument ważny względem wszelkich spraw, w których banki zarzucają konsumentom niestaranność, niedbalstwo itp. Podkreśla bowiem, odwołując się do stanowiska Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego z 21 września 2011 r., że: "nawet najbardziej staranny konsument nie był w stanie przewidzieć konsekwencji ekonomicznych kredytu hipotecznego we frankach szwajcarskich, który był proponowany przez banki, jako bezpieczny, bo oferowany „w najbardziej stabilnej walucie świata”.

20. To stanowisko SN nie pozostawia złudzeń - argumentacja banków zmierzająca do przedstawienia konsumentów jako osoby świadomie akceptujące ryzyko, o którym zostały doskonale pouczone, wytrwanych "graczy" próbujących czerpać korzyści względem chociażby grupy kredytobiorców pozbawionych "walutowego dobrodziejstwa" (ściśle złotowych), nie może odnieść zamierzonego skutku.

2.6. Skutki uznania postanowienia za abuzywne. O czym decyduje konsument?
21. Sąd Najwyższy odnosi się do sankcji związanej z uznaniem postanowienia za niedozwolone. Podkreśla, że działa ona z mocy prawa (ex lege) - oznacza to, że wadliwa (abuzywna) klauzula nigdy nie stawała się częścią nawiązywanego stosunku prawnego. Stąd też argumentacja banków, budowana na założeniu, że kredyt "PLN+LIBOR" stanowi niedopuszczalną ingerencję w treść umowy, jej zmianę, pozostaje zupełnie niezasadna. Zastosowanie sankcji z art. 385[1] § 1 i 2 k.c. nie modyfikuje umowy, bo zakwestionowana treść po prostu nie obowiązuje od chwili jej podpisania - nie ma czego zmieniać; sąd nie kształtuje umowy.

22. Sąd Najwyższy trafnie zwraca uwagę, że nie można nieuczciwego warunku zastępować innym rozwiązaniem. Wydaje się, że wszelkie "arbuzy" odeszły już w niepamięć. Wprost wskazano, że tezy zawarte w ostatnim orzeczeniu SN, w którym rozważano kurs średni NBP jako środek zaradczy - wyroku z 27 lutego 2019 r., II CSK 19/18 (pomijam postanowienie SN z września 2019 r. o odmowie przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej, jako wymagające zapomnienia) - nie są trafne. Pozostaje tylko przedstawiać najnowsze rozstrzygnięcie SN w kontrze do stanowisk banków jako wzmocnienie argumentacji kredytobiorców.

23. W komentowanym orzeczeniu, krytykując rozstrzygnięcie sądu odwoławczego, wskazano, że sąd powinien rozważyć możliwość utrzymania umowy po wyeliminowaniu z niej postanowień niedozwolonych. Jest to obecnie najdalej idące w kierunku nieważności umowy, jako konsekwencji abuzywności klauzul przeliczeniowych, orzeczenie Sądu Najwyższego. W ocenie SN należy rozważyć: "czy po eliminacji klauzul abuzywnych zawiera ona wszystkie elementy konieczne dla określenia treści stosunku prawnego, w tym kwotę kredytu, okres kredytowania, terminy spłaty oraz wysokość oprocentowania". Dla SN kluczowe w tym zakresie pozostaje rozstrzygnięcie na jaką kwotę kredyt będzie opiewać i w jaki sposób będzie oprocentowany.

24. Kolejny fragment uzasadnienia zdaje się sugerować, że SN skłania się ku nieważności. Podkreśla bowiem, że umowa w ogóle nie przewidywała możliwości oddania do dyspozycji kwoty wskazanej w umowie oraz możliwości zwrotu kredytu w tej walucie.

25. Sąd Najwyższy zaznacza, w ślad za TSUE z wyroków C-260/18 oraz C-70/17 i C-179/17, że to do sądu merytorycznie badającego sprawę należy ocena, czy możliwe jest utrzymanie umowy w mocy. Sąd Najwyższy zwraca uwagę, że wskazanie na niedozwolony charakter umowy to uprawnienie konsumenta a utrzymanie wadliwej klauzuli może godzić w jego interesy. Łączy się z tym uprawnienie konsumenta do oceny odmiennej, zmierzającej do tego, że wyeliminowanie określonego postanowienia jest dla niego niekorzystne, wobec czego konsument może zgodzić się na jego utrzymanie, a w konsekwencji kontynuowanie całego kontraktu.

26. Sąd Najwyższy zwraca uwagę, że (moim zdaniem w braku wyraźnego żądania w procesie) sąd powinien wezwać konsumenta do zajęcia stanowiska i dokonania wyboru pomiędzy:

1) wyeliminowaniem wadliwego postanowienia i w związku z tym stwierdzeniem nieważności całej umowy,

albo

2) wyeliminowaniem wadliwego postanowienia z utrzymaniem w mocy pozostałej treści umowy ("odfrankowienie").

27. Z fragmentu uzasadnienia (pierwszy akapit na str. 20) wynika zatem, że Sąd Najwyższy stworzył kredytobiorcom-konsumentom możliwość wyboru: nieważność albo odfrankowienie umowy. Taka konstatacja prowadzi do wniosku, że rozszerzył ochronę wynikającą z orzeczeń w sprawach C-260/18 oraz C-472/11, w których stwierdzano, że jeżeli konsument, pouczony o skutkach uznania umowy za nieważną, nie wyraża na to zgody, wówczas rezygnuje z systemu ochrony stanowionego przez dyrektywę 93/13/EWG i implementujące ją prawodawstwa krajowe.

28. Sąd Najwyższy rzeczywiście to chciał "powiedzieć" czy tylko się nieprecyzyjnie wyraził? Analiza poszczególnych fragmentów uzasadnienia nie daje jednoznacznej odpowiedzi.

29. Mocne odwoływanie się do orzeczenia TSUE w sprawie C-260/18 sugeruje brak precyzyjności; SN wskazuje wprost, nawiązując do orzeczenia w sprawie małżeństwa Dziubak, że to sąd musi zakwalifikować skutki abuzywności klauzul przeliczeniowych.

30. Założenie, że SN był nieprecyzyjny jest wątpliwe (dużo bardziej niż to, że ustawodawca jest nieracjonalny). Sąd Najwyższy konsekwentnie przez całe uzasadnienie podkreśla znaczenie woli konsumenta. Wyraźnie także wskazał, że to kredytobiorca decyduje o skutku wyeliminowania wadliwego postanowienia; wg SN nawet jeżeli sąd dochodzi do wniosku, że umowa jest nieważna, to taka ocena nie może pozostawać poza akceptacją kredytobiorcy i jego interesem (także ekonomicznym). Jak wskazuje SN: "obowiązywanie umowy w dalszym ciągu, po wyłączeniu z niej nieuczciwych postanowień umownych jest pomyślane jako ochrona interesu konsumenta a nie jego kontrahenta".

31. W komentowanym orzeczeniu SN podkreślił, że nie można - przyjmując odmienne niż kredytobiorca założenie - uchylić się od rozliczenia stron umowy; ten fragment może świadczyć o tym, że to sąd podejmuje ostateczną decyzję o skutku abuzywności klauzul.

32. Jeżeli sąd przyjmie, że umowa może dalej funkcjonować, to nic nie stoi na przeszkodzie rozliczeniu jej przy założeniach zbudowanych na wartościach: udostępniona kwota w PLN oraz oprocentowanie określane na podstawie stawki LIBOR. Sąd Najwyższy odwołuje się w tym zakresie - podobnie jak nasza kancelaria w prowadzonych sprawach - do ustawy o kredycie konsumenckim i sankcji kredytu darmowego jako zdecydowanie surowszej dla banku. Sąd Najwyższy podkreśla, że rozliczenie kredytu przy uwzględnieniu stawki LIBOR jako elementu oprocentowania, stanowi uzasadnioną karę dla banku za stosowanie nieuczciwej klauzuli.

33. Sąd Najwyższy nieprecyzyjnie się wyraził czy chciał dać możliwość wyboru? Zaryzykuję i napiszę, że dał możliwość wyboru konsumentowi pomiędzy nieważnością a "odfrankowieniem", zakładając, że uzasadnienie jest przemyślane, racjonalne i bez lapsusów. Jakkolwiek sąd jest obowiązany badać i brać pod uwagę z urzędu ważność umowy, to w przypadku nieważności stanowiącej konsekwencję stosowania klauzul niedozwolonych zasada ta doznawać może ograniczenia, co wiąże się także z tym, co (jakie żądanie) stanowi podstawę rozstrzygnięcia. Błędna byłaby sytuacja, w której konsument nie godzi się na stwierdzenie nieważności, a dąży do "odfrankowienia" (zatem chce/żąda "mniej), zaś sąd oddala powództwo. Konsument wyrzucany byłby poza zakres ochrony wynikający z dyrektywy 93/13/EWG.

2.7. Umowa nie narusza zasad współżycia społecznego
33. Sąd Najwyższy podkreśla, że umowa kredytu denominowanego nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Wskazuje, że ochroną gwarantowana przez system ochrony konsumenta wyłącza w tym zakresie ochronę z art. 58 § 2 k.c.

34. Nie sposób zgodzić się z takim stanowiskiem. Zwłaszcza w kontekście zaniechań przy realizacji obowiązków informacyjnych, zagwarantowania sobie przez banki uprawnień do kształtowania świadczeń kontrahenta, braku spełniania wymogów wynikających wytycznych nadzoru bankowego tzw. "soft law" (np. Rekomendacji S KNB z marca 2006 r.).

35. Jest to jednak temat na odrębny wpis.

2.8. Charakter wyroku - deklaratoryjny, konstytutywny?
36. Uzasadnienie orzeczenie SN nie daje nam odpowiedzi o charakter wyroku eliminującego umowę z obrotu prawnego. Deklaratoryjny, stwierdzający już zaistniały stan prawny? Konstytutywny, tworzący nowość w relacjach pomiędzy stronami? Trudno odgadnąć, bowiem SN zamiennie posługuje się zwrotami unieważnienie (termin związany z wyrokami konstytutywnymi) oraz stwierdzenie nieważności (termin związany z wyrokami deklaratoryjnymi).

37. Jakie to ma znaczenie? Istotne, bowiem wiąże się z momentem rozpoczęcia biegu terminu przedawnienia roszczeń stron nieważnej (unieważnionej) umowy.

38. Przy konstytutywnym charakterze orzeczenia sądu, bieg terminu przedawnienia rozpoczynać się będzie (najpóźniej) z momentem uprawomocnienia orzeczenia (odpadnięcia podstawy prawnej).

39. Przy deklaratoryjnym charakterze orzeczenia rozwiązanie może być... dwojakie. Jeżeli uznamy, że zachodzi przypadek bezwzględnej nieważności umowy, wówczas termin przedawnienia rozpoczyna bieg z chwilą spełnienia nienależnego świadczenia (wypłaty kredytu/transzy, spełnienia raty) - sam skłaniam się ku temu rozwiązaniu. Jeżeli natomiast uznamy, że to zgoda konsumenta pozwala stwierdzić nieważność umowy, konieczne będzie ustalenie jej charakteru. Czy jest oświadczeniem prawo kształtującym i zachodzi analogiczny przypadek jak przy uchyleniu się od skutków oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu? Jeżeli tak, to mamy do czynienia z sytuacją zbliżoną do tej, opisanej w pkt. 38. Odpadnie podstawa prawna świadczenia, a termin przedawnienia rozpocznie bieg z chwilą wyrażenia zgody na stwierdzenie nieważności umowy (względnie zakwestionowania jej postanowień).

3. Wnioski

1) Kredyt denominowany konstrukcyjnie nie różni się od indeksowanego i nie może być odmiennie oceniany: uznawany za kredyt walutowy, niemożliwy do zakwestionowania.

2) Sposób realizacji obowiązku informacyjnego (a raczej jej brak) wpływa na ocenę abuzywności postanowień przeliczeniowych i mechanizmu walutowego. Przedstawienie we wzorcu albo nawet odrębnym dokumencie oświadczenia o świadomości/akceptacji ryzyka kursowego, bez konkretnych informacji (przykładów) na czym to ryzyko polega i z czym się wiąże nie jest wystarczające.

3) Nawet najbardziej staranny konsument nie mógł przewidzieć konsekwencji ekonomicznych zawarcia umowy kredytu z elementem walutowym.

4) Oczywistym jest, że klauzule przeliczeniowe stanowią niedozwolone klauzule umowne i nie wiążą stron umowy.

5) Sąd rozstrzygający sprawę musi ocenić skutek wyeliminowania klauzul przeliczeniowych. Uznanie klauzul za niedozwolone może prowadzić do nieważności umowy.

6) To konsument decyduje o tym, czy wybiera skutek w postaci nieważności, czy "odfrankowienia".

7) W przypadku uznania, że umowa może dalej istnieć, nie ma przeszkód do tego, żeby rozliczać ją jako PLN oraz LIBOR+stała marża.

8) In dubio contra proferentem - wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść konsumenta (kontrahenta podmiotu przygotowującego wzorzec).


Zdjęcie: PollyDot / www.pixabay.com


Tags:
,